poniedziałek, 22 czerwca 2026

Lato przywitamy



Klepsydrę powiesiłem z imieniem nieszczęścia, kondukt odprowadziłem w nieznane. Wiosna, a jakby jesień - ptaki zamilkły na moment. - Już przeszedłem między dorodnymi bukowymi ścianami. Żałoba między radościami i troskami. Stypę ominę, w samotności strzemiennego wypiję. Teraz pora na radowanie, na nowego życia odkrywanie i smakowanie. Nic z przeszłości nie pozostanie. - Lato przywitamy razem radośnie, żegnaj powiemy wiośnie. Już nie mogę się doczekać tych poranków, śniadań we dwoje, spacerów parkowymi alejkami, gdzie pną się po drzewach rozłożyste powoje. Popatrz na mnie - tu stoję. Czekam na ciebie, pójedziemy tam, gdzie nigdy nie byliśmy we dwoje. Teraz my się rękoma opleciemy, pocałujemy i  wieczorem podrepczemy - aż po horyzontu kresy. Tam spotkamy nasze anioły i biesy. Już twe oczy się nie zasmucą, twoje usta piosenkę radosną zanucą. To, nie gusła i czary - to, spełniające się plany i zamiary. - Nie, do wiary.


Sł. T. Mączyński

czwartek, 11 czerwca 2026

Kościoły radujących się z czyjegoś nieszczęścia



Kościołów jest tak wiele, że trudno określić, w którym są wrogowie, w którym przyjaciele. Pycha wszechwładna, zawiść nieustanna. - Ciągłe pouczanie - jakieś kazanie, na potępienie skazanie. - Kiedy nie wierzysz - masz szansę na to, że pewnego dnia to ustanie. - Po, co ci ciągłe dokazywanie. Spójrz na życie całkiem indywiduanie - nie żyj, jak w koloni karnej. - Bierz z dnia i nocy tyle, ile tylko potrafisz. - Ciesz się tym, bo nie wiadomo kiedy swój raj utracisz.


Sł. T. Mączyński

wtorek, 19 maja 2026

Spacery uprawiałem po zachmurzonym niebie


Tej nocy oka nie zmróżyłem, tylko przy tobie dróżbiłem. Spacery uprawiałem po zachmurzonym niebie, stąpając cichutko, abyś spała dla siebie. Latarnik księżyc przebijał się przez ciężkie chmury, świat wydawał się szarobury. Wiatr gdzieś powiał, nie zostawiając śladu na żadnym drzewie. Iść mi trzeba było do ciebie kochana, może bym doszedł do rana. A tak, ja sam i ty sama. Widzisz, jak myśli się nam splatają, jak się unoszą, o bliskość proszą. W dłoniach trzymamy trwogę i błogość, jak talizmany. Twój los i mój - kanwą i osnową jest tkany. Słyszysz, jak dzieciarnia drze się wniebogłosy, aż na głowie jeżą się włosy. Wstanę pierwszy, kawę uwarzę i popatrzę na ciebie kochana. Kto wie, ileż nam poranków pozostało razem witanych po nocach nie przespanych, chociaż razem przeleżanych. Masz ciepłe dłonie, moje chłodne niech ogrzeję na twym łonie. Już mi lepiej, już bierze mnie drzemka. Chociaż gdzieś w głowie majaczy nadal chętka. 


Sł. T. Mączyński

poniedziałek, 18 maja 2026

Miłości myśli rozbrajające


Rozprzestrzeniły się marzenia - ot, tak - jakoś bez zamierzenia. Fantazje, jakieś urojenia. A życie jest twarde i nie zapominające - wymagające. To, co jesień zrodziła, zima schłodziła - wiosna rozbudziła, kwiatami ubarwiła. - Nikt nie mógł przewidzieć, że serce zapłonie, że rozum eksploduje planami nie do zrealizowania, że cierpliwości nie starczy, że czasu zabraknie na wszelakości. A tu maj - łąki bujnie kwitnące, są już ptaki powracające, na łąkach bociany spacerujące, konwalie, jaśminowce i jabłonie kwitnące. Górale wyprowadzili już dawno na hale swe owce. - Widać nawet lato się zbliżające. Po co komu - te miłości myśli rozbrajające - skoro są metody mniej zniewalające. - Trzeba iść swoimi ścieżkami - może spotkać czasami - skoro ziarenko zakiełkowało między nami. - A teraz mgły się osadziły nad łąką - owady ucichły i ptaków nie słychać - majowe natury zwyczaje - wiosna do lata się udaje.


Sł. T. Mączyński


sobota, 2 maja 2026

My, a nie on i ona


Kiedy wzięliśmy się do tańca za spragnione siebie ręce, kiedy nogi pląsały, oczy wzrok wymieniały - byliśmy, jak małe dzieciaki, radościami się bawiące - niczym uganiające się po łące zające. - Te myśli wzajemnie pieszczące, w rytmie zaklęte fantazje rozbrajające. W tym tańcu były marzenia, dawnych przeżyć wspomnienia. - Twój wzrok mnie przenikający, jakby o prowadzenie proszący, nogi uginający, ciało do ciała zbliżający, podniecający. - Nie chciałaś przestawać, nawet na chwilę przysiadać. Czułem, jak dłonie twoje mnie przytulały, jak pragnienia się w nas gotowały - myśli podgrzewały. - Byłem twój cały, byłaś moja cała, wszystko to widziała nas goszcząca kuchenna sala. - Nie pamiętam, jak zasypialiśmy, a przecież nadzy byliśmy - kiedy dłonie puściliśmy, aby pozwolić snom się wyśnić, w poranka blasku ziścić. I ta chwila upragniona, już my, a nie on i ona.


Sł. T. Mączyński

piątek, 17 kwietnia 2026

Poradnik litowania się nad sobą



Zlituj się nad sobą - także nad każdą inną osobą. Nie ma to, jak litować się powszechnie - nawet, jeżeli to jest takie niegrzeczne. Ciągle narzekać na wszystko dookoła - jęczeć, marudzić - bo, natura woła. Szukać czegoś niepoukładanego, aby tylko się czepiać i dokazywać - nie ważne czego. Popijać, zbyt często kieliszek wychylać - tylko po co - na co, skoro picie w samotności jest potęgą litości. Dni tygodnia mijają bezpowrotnie - trzeba radzić sobie - nawet, jak jest to niewygodne. Nie oglądać się za siebie - wszystko zapisane jest na nocnym niebie. 


Sł. T. Mączyński

sobota, 11 kwietnia 2026

Łzy


Łzy szczęscia są słodkie, łzy smutku są słone. 

We łzach szczęścia topimy spełnione marzenia. 

We łzach smutku topimy niespełnione nadzieje.

Łzy oczyszczają każde najtwardsze sumienie.


Sł. T. Mączyński

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Czas na cztery pory roku


Siedzieliśmy na ławeczce z deski, zajadając się rakami pieczonymi w ognisku. Pełnia księżyca sprawiała, że jego tarcza oświetlała nam łowisko. Lipiec w sam raz nadawał się na raczą wyprawę. Siedząc w swetrze do połowy ud, robiąc wrażenie podnieconej - tak bardzo tym, czego doświadczałaś łowiąc raki - wstałaś, aby stąpać po trawie rosą upstrzonej - a ja podziwidałem cię w blasku księżyca. - Wiesz już, jak wygląda lato ze mną. Czas na cztery pory roku.


Sł. T. Mączyński 

Rozpocznijmy ucztę


Pęczniejące nadzieje w lukrowanej polewie, fantazje kuszące wyborną herbatą - zapraszają na wiosenne pola pachnące macierzanką. Usiądź przy mnie - niech nasze usta rozpoczną ucztę.


Sł. T. Mączyński


Popatrz


- Popatrz, jak łatwo być kimś jedynym, gdy spogląda wzrok łaskawy. - Popatrz, jak łatwo być kimś bez skazy, gdy patrzy ktoś, kto ma zasady. Posłuchaj, jak serce rozumowi mówi, że nie ma czasu na drobiazgi - nie wbijamy w serca drzazgi. Idźmy w tym samym kierunku - nawet bez celu. Nie zawsze kres jest określony - najlepiej, jak bywa wprost zmyślony. 


Sł. T. Mączyński

Pokażę ci, jak wygląda natchnienie


Kalendarz otwierał się powoli. Dni mijały, a my przybliżaliśmy się do siebie wzajemnie. Czułem narastające pragnienie spędzenia z tobą reszty życia. Kartki kalendarza pożółkły, między nami babie lato unosiło się, jakby chciało nas spleść. Między naszymi dłońmi było tylko uczucie miłości. Chodźmy do lasu - pokażę ci, jak wygląda natchnienie.


Sł. T. Mączyński

Smak ciszy pistacjowy


Lubię ciszy smak pistacjowy. 

Lubię, gdy problemy mam z głowy, 

gdy mogę smakować przestworzy toń. 

Lubię pić wodę smakową, 

aby tylko nie czuć, że nie piję nic. 

Lubię nie martwić się za bardzo do przodu, 

gdy wszystko niczym jest. 

Więc siedzę w tym sadzie, 

w którym nie sadziłem drzew, 

a który moim jest. 

Nie martwi mnie czyjkolwiek ból glowy, 

gdy ze swoim uporałem się. 

Żyć trzeba na wiele sposobów. 

Najważniejsze, to nie rozpędzać się, 

aby nie krzywdzić znów kogoś, 

kto teraźniejszością żyje, 

a nie przyszłością jest. 

Lubię tą cieszę grobową 

- bo, to moja tylko cisza jest. 


Sł. T. Mączyński

Partyzanci idei prawa do radości


Przepasani pasami smutków - partyzanci idei prawa do radości - idą w kierunku barykad budowanych przez oportunistów czerpiących ze smutków i trosk. - Dzień zaczynać trzeba od pozdrowienia - i kończyć przywitaniem nocy. 


Sł. T. Mączyński

wtorek, 17 marca 2026

Wiosna



Wiosna zaszalała, kwiatów między trawy nawsadzała, świat udekorowała, chce być napiękniejszą porą roku cała - kwiat przy kwiatku kwitnie, jak w uroku. 


Sł. T. Mączyński

Bądź nadal zaspana


Nie wypuszczaj mnie jeszcze kochana z łóżka, niech nam pachnie nadal poduszka. Nie pozwalaj mi się oddalić od ciebie kochana, niech noc się nie kończy i bądź nadal zaspana. Nie daj mi wstać nim nie zaspokoję twoich marzeń i płonnych nadziei, niech to, co ma być się ziści i dzień niech nas nie rozdzieli.


Sł. T. Mączyński

poniedziałek, 16 marca 2026

Dzień niech się nie trudzi


Mgły objęły góry, a ja spałem przy otwartym oknie z tobą - chociaż samotnie. Kołdrę naciągnąłem, ale - tak realnie okrywałem ciebie, tuląc cię do siebie. - Tak, mi było dobrze, kiedy lekko się wierciłaś i kręciłaś - dłonie moje wodziłaś, do figlowania kusiłaś. - I tak, nie wiem, jak to się stało, że miałem cię noc całą, taką zupełnie nagą, wtuloną - raz przodem a raz tyłem odwróconą. - Serce i myśli płonące. Pod powiekami mam te senne marzenia - takie gorące - to, co upragnione - w realne się zmienia - nie do przecenienia. - I te manowce, nasze fantazje, błądzące od góry do dołu pocałunki - namiętne podarunki. - Dzień nas budzi, a my szepczemy - niech się nie trudzi - nas na jawę z tego snu nie wybudzi. 


***


Kiedy czułbym cię wtuloną, zapomniałbym o całym świecie. Mało wiemy, dopóki się nie obudzimy, na siebie wzajemnie spojrzymy i się przytulimy.


***


Kocham cię miłością zmysłową, fantajami, pieszczotami, tymi naszymi myślami, dłoni głaskaniami, tej jedności radościami, twoimi oczekiwaniami, moimi ustami i ich smakami.


Sł. T. Mączyński

niedziela, 8 marca 2026

Czuj się kobietą


 Zasypiaj tylko dla przyjemności.

Sny witaj, jak proszonych gości.

Snom otwieraj okna odsłonięte.

Niech będą zawsze przepiękne.


Dni witaj radością i przyjemnością.

Niech sąsiedzi zazdroszczą i poszczą.

Ty, czerp z życia przyjemności garściami.

Tak, jak zajada się człowiek ambrozjami.


Kąp się wieczorem w wodzie różanej.

Upajaj zmysły w olejkach wonności.

Aby, nie zabrakło ci przyjemności.

Czuj się kobietą w swojej nagości.


Sł. T. Mączyński






czwartek, 5 marca 2026

Dziękuję



Dziękuję za miłość, dnia witanie, za masaż moich zmysłów, to ciche poranne szeptanie. Dziękuję za pocałunków smakowanie, za lekkość przytulania - porannego wstawania. Dziękuję za bawełny ubieranie w celu zasłaniania tego, co nocne fantazje poodsłaniały - widok podniecający - taki wspaniały. Dziękuję za twoje troski i kompresy na skronie pierśmi robione - są nieprzecenione. Dziękuję za to, że dzień witać mogę miłości zapachami, że wiosną już pachnie nasze każde spotkanie. Dziękuję za wenę, za natchnienie, za każdy oddech, jaki z każdym krokiem robię sobie - idąc ku tobie. Nadal stąpanie - drobię. Jesteś miłością wymarzoną - kobietą wyśnioną - upragioną.


Sł. T. Mączyński

środa, 4 marca 2026

Miłość przybliżająca


Miłość kwitnąca, pąkami się uśmiechająca. Miłość tęskniąca, myślami namiętności obfitująca, pod bawełnę wpełzająca, piersi pobudzająca, łono podniecająca, dłoni taniec łącząca, palców grę układająca. Miłość na odległość, ale przybliżająca, sekretna a jakże manifestująca. Pełna pocałunków, codziennych frasunków, codziennych sprawunków - tych podarunków. Ta miłość codzienna i nasza, jak kwiatów łąka, lasu szumem - jest też kaczeńców żółcią i bielą konwali, westchnień echem, spojrzeniem - wielką podróżą w nieznane, nawet w te zakątki zakazane.


Sł. T. Mączyński 

niedziela, 1 marca 2026

Na przedwiośniu


Gdybyś była, jak jabłoń w sadzie - ta nazywana starą, dojrzałe jabłka rodząca. To, bym patrzył na ciebie licząc owoce uginające konary. Oj, ja stary - siedziałbym w twoim cieniu i rozmyślał o soczystych owocach, dojrzewających jabłkach i gruszach, o kompotach i powidłach - tej jesieni życia prawidłach. - Ale, ty rozkwitasz na przedwiośnia wiosny oczekiwaniu. Uśmiechami rozbłyskasz, jakbyśmy ze sobą bez ustanku rozmawiali. - Do wiosny już tylko trzy tygodnie, zaświergolić można się od nowa - bo, tak naturalnie i wygodnie. - Zakwitną kwiaty na łąkach, pierwsze trzmiele już wzleciały - trochę ospale, ale zapylały. - Wiatr rozpędza zbierające się czarne chmury, przebija się słońce - świat staje się mniej bury, na polach biegają płowe zające. - Napisałem dla ciebie nowe wiersze, jeszcze je trochę dopieszczę, zanim je opublikuję - miłością otulę. - Myślimy o sobie wzajemnie, było nam bardzo przyjemnie. Te spacery i pocałunki, te oczy maślane i dusze pijane. - Czas się jakoś pozbierać, wiosną przymrozki miłości żarem odpierać. - Weź mnie całego - całą sobą - niech będę twym mężczyzną, jedyną kochaną osobą.


Sł. T. Mączyński 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Przebudzenie


Rano obudzę cię kawą, 

dłonie położę na twoje piersi. 

- Wstaniemy, pójdziemy na grzyby, 

w lesie będziemy pierwsi.


Sł. T. Mączyński

sobota, 21 lutego 2026

Miej sny



Miej sny nadal gorące, serce płonące, dłonie nienasycone - myśli, jak mustangi spłoszone, powieki zamknięte, marzenia przepiękne. - Już po północy, a ja budzę się - otwieram oczy. Sen, jawa - pomyśl i zamknąwszy powieki - wędruj między zaspami - tam, gdzie będę czekał z wiosny zwiastunami.


Sł. T. Mączyński




piątek, 20 lutego 2026

Miewam sny



Sen mnie wybudził, aż tak bardzo się trudził, abym weń zajrzał, jak za kochanką przed długiej nocy wyczekiwaną. - Miewam sny, o których nie opowiadam, kiedy nocą się podkradam - obok ciebie układam, w jawę wkradam.


Sł. T. Mączyński

czwartek, 12 lutego 2026

Po co komplikacje


Pokopiowałem na pendriv'ach wszystkie życiowe aplikacje, kontakty i koligacje - pozamykałem w foldery - nie bez kozery. - Posegregowałem dokładnie pliki, zebrałem kilka terabajtów wszystkiego - nie wiem za bardzo już czego. 


Sł. T. Mączyński

niedziela, 8 lutego 2026

Wiosną zapachniało

 


Poranku, znów to zrobiłem, 

na łono poezji wróciłem. 

Wiosną w pełni zapachniało, 

trawy zaszumiały 

- jestem na przedwiośniu sobą cały.


Sł. T. Mączyński



niedziela, 18 stycznia 2026

Jutrzenko


Jutrzenko moja serdeczna, jak dobrze, że bywasz jak diablica, że bywasz w życiu niegrzeczna. - Całkiem ci do twarzy z powagą i równowagą, ale w życiu nic nie szkodzi wyjść z Noego łodzi, aby zamoczyć choć trochę w wodzie nogi. - Dziękuję ci za poranków witanie, za dnia żegnanie, za rozmowy krótkie i długie, za noce przespane i nieprzespane, za rozmyślanie. Mam dla ciebie moją noc i poranek. - Jestem, jak Jutrzenki bladym świtem kochanek, kiedy wymykam się od ciebie o brzasku, jak niedźwiedź - pragnąc uniknąć myśliwego potrzasku.


Sł. T. Mączyński

sobota, 17 stycznia 2026

Rozprawiłem się już


Roprawiłem się już ze światem wspomnień. Załatwiłem sobie rzeczywistość - na życzenie. Nie każdy dzień jest, jak marzenie. Ale, każde dobre słowo - docenię. Załatwiłem także zwolnienie lekarkie na frasunki i smutki wszelakie - nie ważne jakie. Wywalczyłem labę - od samego życia - warto być dla bycia. Pozbierałem też kości rzucone w grze losu - zamykając je do trzosu. Czekać mi trzeba na ciebie w kolejce, jak kiedyś po wszystko stałem - zanim dojrzałem do tego, że nigdy się nie doczekałem. Teraz stojąc na naszej ulicy wiczorem - mam skojarzenia, jakby to było wczoraj. - Gdzie bywałem, co robiłem - z kim na jednego wstąpiłem? - Nie pytaj mnie kochana - głowa od tego boli - od samego rana. - Lepiej mi zrób swoje ziołowe mikstury - nie pamiętam, który jest dzisiaj - a co dopiero, wczoraj był który.


Sł. T. Mączyński

czwartek, 15 stycznia 2026

Wczoraj jeszcze

 


Wczoraj jeszcze piwo zimne piłeś.  

Dzisiaj cienia nie ma po tobie.

Wczoraj jeszcze przy mnie byłeś.

Leżysz w kostnicy zimny i szary.

Wczoraj jeszcze całkiem żyłeś.

Nie wiem, jakie miałeś zamiary.

Wczoraj nagle mnie opuściłeś.

Już nie powstaniesz do mnie stary.

Jutro cię pochowają w grobie.

Tam odpoczywać będziesz sobie.

Trumnę ziemią ci nakryją.

Kwiatami grób twój zakryją.

Pomyślałeś o tych, co żyją?

Czy, się chociaż raz zastanowiłeś?

Kim dla nas wszystkich byłeś?

Komu tą śmiercią coś udowodniałeś?

Zostawiłeś mnie samego kolego.

Co, i jak komu niby do tego.

Nie licz proszę na moje szlochanie.

Złe i dobre - niech między nami pozostanie.


Sł. T. Mączyński


wtorek, 13 stycznia 2026

Już...


- Już nie budzę się z tobą, przy tobie 

- tylko wstajemy ty sobie, ja sobie. 

- Już nie myślimy o naszym niebie 

- każde w innej przestrzeni, innej potrzebie. 

- Już sny śnimy i zapominamy 

- ślady po snach skrzętnie jawą zacieramy.

- Już nie czekamy na siebie przy stole 

- obiady jadamy licząc oka w rosole.

- Już listonosz nie puka obłudnie

- e-maile, SMS i MMS - czytamy w południe.

- Już dochodzi do tego codziennie

- że, nie myślimy o sobie wzajemnie.

- Każda miłość jest bławatkowo-lawendowa 

- kiedy, jest w pełni ukwiecona - łąkowa.


Sł. T. Mączyński


poniedziałek, 5 stycznia 2026

Kres oczekiwania


Czekam na telefon od ciebie, który już nie zadzwoni. Mam myśli, których nikt nie dogoni. Stoję w kolejce po przypadki losu. Upadłe anioły wywlokły gdzieś marzenia, fantazje - nie do spełnienia. Ich szukanie nic już nie zmienia, są do zapomnienia. Grzeszność nocna poprzestawiała chyba szyki, tak nagle urwały się sny i jawa pobladła. Już wędruję swoim szlakiem, ty swoim - w przeciwnych kierunkach idąc do celu. Jedno jest życie, warto pamiętać tylko tyle, ile potrzeba - zapominając wszstko, co boli lub doskwiera.


Sł. T. Mączyński