Sięgasz po dłoń, której nie ma. Czujesz ciepło, które nie istnieje. Cieszysz się z uścisku, który nie ściska. Wtulasz się w ramiona, które nie tulą. Wierzysz w słowa, które nie były nigdy wypowiedziane i ufasz w świat, który nigdy nie był realnym światem. Czujesz, że chwila mogłaby być wiecznością - ale, nie czujesz wieczności, która może dokonać się w jednej chwili. Trwasz w ciszy, którą przerywasz, gdy boli ona tak bardzo, że tylko krzyk może wyzwolić z jej otchłani. Stoisz na brzegu świata, którego nie znasz, a który jest wielką niewiadomą z pułapkami na każdym kroku. Wydaje ci się, że wiesz już wszystko, a nie wiesz nic o tym nowym świecie. Wszak - to, zupełnie inny świat niż dotychczasowy. Wystawiasz dłoń i oczekujesz na pierwszą kroplę deszczu, która wskazując z rozsądku kierunek będzie cofała tę dłoń. Czytasz w senniku każdej nocy na niebie przyszłości kartę i nie dostrzegasz, że noc się kiedyś przecież kończy i nastaje bardzo często szary dzień. Trwasz w tym oczekiwaniu - ale, boisz się ryzyka, jakie niesie ze sobą niewiadoma. Nie ryzykując nigdy w życiu - nie wiesz, czy wygrasz, a może przegrasz kolejne swoje dni. Czy, cofniesz dłoń - gdy, po nią wyciągnie się inna potrzebująca dłoń?
