niedziela, 17 marca 2019

Miłość, gdy nic innego nie pozostanie




Miłość jest - jak pierwszych liści rozwijanie, 
jak pierwszych pąków słońca promieniami muskanie. 
Miłość jest - jak przed przymrozkami wzajemnie się ochranianie 
- w oczekiwaniu na rozkwitanie, pylenie i zapylanie. 
Miłość jest - jak owocowanie i dojrzewanie 
- w oczekiwaniu na soczyste eksplodowanie 
- ziarenek wieczności rozsiewanie. 
Miłość jest - jak sadu pielęgnowanie w oczekiwaniu 
 - na w nim przesiadywanie, gdy nic innego nie pozostanie.

Sł. T. Mączyński

02.02.2018


"Miłość, gdy nic innego nie pozostanie" 



Jak w przedwojennej piosence




Widziałaś te dłonie - te głaszczące wzajemnie skronie? 
Patrzyłaś, jak tych dwoje staruszków o sylwetkach wiekowych duszków
tuliło się do siebie wzajemnie - jakże im było przyjemnie. 
Szli tak sobie stąpając i trzymając się za ręce - to było takie, 
jak w tej przedwojennej Fogga piosence. 
I chociaż siwizną się już przyozdobili - tacy radośni, tacy szczęśliwi. Prawdziwi. 
- Wystarczyło na nich patrzeć tak z odległości - aby, miłości poznawać prawidłowości. 
- Dobrze, tak czasem od niechcenia wyjść do parku, wyjść z życia cienia. 
Ileż, to zmienia - chwila zapomnienia. 
A zima daje znać o sobie śniegiem i mrozem - szadzią oplata drzewa i krzewy 
- maluje pięknością - pod oczu potrzeby. 
W kominku polana się dopalają - ciepło nam dają. 
- Jeszcze, tylko trzy tygodnie i wiosna obudzi przebiśniegi, krokusy i żonkile 
- wyjdą na spacery młodzi i starzy - każdy z nadzieją na twarzy. 
Będą łapali słońca promienie - malować będą na policzkach rumienie. 
Jak, w przedwojennej piosence - idźmy trzymając się za ręce. 

Sł. T. Mączyński

20.02.2018



Konie




"Grzywiaste konie między łąkami pognały - takie szalone, jak myśli spłoszone - warkoczami w galopie splecione. Wiatr gwiżdże, jak bat nad końskimi uszami - a konie wolne - pędzą między drzewami. - Spięły się wodze nad trojkami - a pędziwiatr krzyczy wniebogłosy - jestem tuż za wami. Tak umykają całe lata przeszłości pod kopytami - gdzież, im gonić za tabunami. Chrapy końskie spieczone słońcem. A na horyzoncie strumień i lasu poszycie - tam lżejsze końskie życie. - Wszystkiego jest z pięć hektarów, a koniom mało - wybrały parów. A, w tym parowie kleszcze i bąki - lepiej było przemierzać bezkresne łąki. Wieczór zapada - konie zbijają się w stada - taka wolności gromada - nie przesada. - Przydałaby się derka, aby przykryć końskie żeberka - a tutaj tylko siano zbite pod kopytami. Ułańskie czasy dawno za nami - konie wymknęły się mknąc równinami. Tyle piękna w końskim żywocie, że nie jeden oddałby życie spokojne za trwanie w galopie."


Sł. T. Mączyński

14.03.2018




Noc szeptem mówi




Noc szeptem do mnie nadal mówi - noc nade mną snów plejady gubi. 
Noc ze mną zasypia codziennie - nocy jest ze mną zawsze przyjemnie. 
Nocą uwalniam snów moc potajemnie - w nocy bywa nawet przyjemnie.
Nocą jestem w mojej innej przestrzeni - przed świtem wszystko się mieni.
Nocami całymi wędruję - daleko od Ziemi -  sny między jawami, marami.
W drodze między dniami, nocami - uwijam się pomiędzy galaktykami.

Sł.T. Mączyński

17.04.2018

sobota, 16 marca 2019

Wiosna pachnąca



Przysiadłem przy jeżu - wiosny wiernym żołnierzu. Nastroszył kolce - ale łapki ma takie maleńkie - tupiące. Łąka eksplodowała trawami, polnymi kwiatami i kolorami. Kwietniowe nadal chłodne powietrze - oddychajmy głęboko - chociaż nie brakuje powietrza w płucach - to, jeszcze i jeszcze. Niech oskrzela się dotleniają - pół roku obsychały - ogrzewane powietrze przepuszczały. Jenoty, lisy, psy i koty - pozrzucały już zimową szatę - żmije, padalce i zaskrońce - grasują na łące. W stawie rodzi się nowe życie - pojawiły się ważki, traszki i kumkające żabki - a na brzegu kwiaty babki. Budzi się przyroda do życia nowego - takiego ciepłego. Już gajowy wyszedł na rewiry między buki i dębiny - tam dopiero życia w mikro świecie są drobiny.


Sł. T. Mączyński

29.04.2018 r.

sobota, 9 marca 2019

Aż przechodzą człowieka dreszcze



Słowiki i kosy za oknami się rozśpiewały - wychwalają wiosnę i świat cały. Szron na trawie nadal przypomina, że odeszła niechętnie już zima. - Wiosna się zaczyna - przy drodze przysiadła osamotniona psina. Autobusy kursują jakby częściej niż wiele lat temu, gdy podróżowaliśmy do siebie w potrzebie. Pomiędzy przedwiośniem i wiosną różnica taka, że przedwiośnie rozgrzewa - ale trzyma w dystansie. - Wiosna - ta dopiero jest wspaniała - ukwiecona, pachnąca i zalotna. Suknie nabierają kolorów i pąsów - nie ma pomrukiwań i dąsów. Na spacerach spotykają się nie tylko sami znajomi - przysiadając na ławeczce - każdy chciałbym uatrakcyjnić swoją czasu chwileczkę. Sprawne i zabawne są te przekomarzania - wiosna, wiosna - pora kochania. - Tam na podmokłych łąkach nad rowem z wodą - już widuje się spacerujące bociany. - Przyleciały za wcześnie? Wędrowały na nieboskłonie grupkami. U sąsiada na kominie - tym, w którym się nie pali - już gałązki świeże widać z oddali. Moszczą ptaki gniazda na nowe gody. Trzeba nam wiary w nowe, gdy tyle dookoła wygody. - A widziałaś, jak obsiadły jeża kleszcze? Biedaczysko - przydałaby mu się kąpiel a on pcha się między ściółkę jeszcze. Aż przechodzą człowieka dreszcze. - Tam pod turniami - śnieg nadal bieleje - trzeba słońca więcej i więcej - a nad górami halny szaleje. Kwiecień otwiera szeroko wrota dla wiosny - nawet ten zajączek wielkanocny jest taki radosny. Czym prędzej zbierajmy siły i zamiary - przed nami przygoda, gusła i czary. 

Sł. T. Mączyński

03.04.2018