poniedziałek, 22 czerwca 2026

Lato przywitamy



Klepsydrę powiesiłem z imieniem nieszczęścia, kondukt odprowadziłem w nieznane. Wiosna, a jakby jesień - ptaki zamilkły na moment. - Już przeszedłem między dorodnymi bukowymi ścianami. Żałoba między radościami i troskami. Stypę ominę, w samotności strzemiennego wypiję. Teraz pora na radowanie, na nowego życia odkrywanie i smakowanie. Nic z przeszłości nie pozostanie. - Lato przywitamy razem radośnie, żegnaj powiemy wiośnie. Już nie mogę się doczekać tych poranków, śniadań we dwoje, spacerów parkowymi alejkami, gdzie pną się po drzewach rozłożyste powoje. Popatrz na mnie - tu stoję. Czekam na ciebie, pójedziemy tam, gdzie nigdy nie byliśmy we dwoje. Teraz my się rękoma opleciemy, pocałujemy i  wieczorem podrepczemy - aż po horyzontu kresy. Tam spotkamy nasze anioły i biesy. Już twe oczy się nie zasmucą, twoje usta piosenkę radosną zanucą. To, nie gusła i czary - to, spełniające się plany i zamiary. - Nie, do wiary.


Sł. T. Mączyński