"Brakowało mi na szczęście - stanęłam więc przy drodze. Zatrzymał się przy mnie czas. Otworzył drzwi do luksusowego złudzenia. - Wsiadłam. Było mi źle z tym - lecz, nie miałam innego wyjścia - tak, to sobie tłumaczyłam. Pomyślałam - to, tylko ten jeden raz. - Chciałam nawet wyskoczyć w pędzie. - Pohamowywał mnie wstyd. Wcisnęłam się mocno w fotel przeznaczenia, który obejmował mnie, jakbym była jego częścią. - Pasy zniewolenia zaciskały się z siłą, której nie mogłam już kontrolować. - Wiedziałam, że wsiadłam w swój fatalny dzień - do losu, który wiózł mnie ku zatraceniu. W oczach miałam lęk - w myślach strach, co będzie dalej. - Zrobiło mi się zimno. Wnętrze opanowała atmosfera grozy i obojętności. Las - przy którym stałam - dawno był już za mną. Pędziłam - ja pasażerka na gapę - drogą na oślep. Nim spostrzegłam się - minęła mnie młodość. Zerkałam na nią w lusterku wstecznym - znikała, a ja tęskniłam za nią. W oddali widziałam żal za straconą niejedną szansą. - Podróż dobiegała końca. - Spuchnięta od przebiegu zdawałam się być już tylko wrakiem wspomnień, jakie miałam jeszcze o sobie. - Łzy wycierałam banknotami, które nie znaczyły już nic. - Zdałam sobie sprawę, że podróż się kończy, a ja nadal w "lesie" - tylko już innym, tylko już brzozy jakby większe i dojrzalsze - oprószyła siwizna. - Żal mi tamtych chwil, kiedy on mówił - zatrzymaj się przy przystanku "mała miłość", gdyż stamtąd nie ma drogi powrotnej. - Spałam długo. - Obudziłam się. Nie czułam, że on kiedyś tak cudownie budził moje sny - a ja śniłam na jawie. - Starłam sny z powiek. - To, byłeś ty - powiedziałam. - A jego już nie było."
Sł. T. Mączyński
