sobota, 2 maja 2026

My, a nie on i ona


Kiedy wzięliśmy się do tańca za spragnione siebie ręce, kiedy nogi pląsały, oczy wzrok wymieniały - byliśmy, jak małe dzieciaki, radościami się bawiące - niczym uganiające się po łące zające. - Te myśli wzajemnie pieszczące, w rytmie zaklęte fantazje rozbrajające. W tym tańcu były marzenia, dawnych przeżyć wspomnienia. - Twój wzrok mnie przenikający, jakby o prowadzenie proszący, nogi uginający, ciało do ciała zbliżający, podniecający. - Nie chciałaś przestawać, nawet na chwilę przysiadać. Czułem, jak dłonie twoje mnie przytulały, jak pragnienia się w nas gotowały - myśli podgrzewały. - Byłem twój cały, byłaś moja cała, wszystko to widziała nas goszcząca kuchenna sala. - Nie pamiętam, jak zasypialiśmy, a przecież nadzy byliśmy - kiedy dłonie puściliśmy, aby pozwolić snom się wyśnić, w poranka blasku ziścić. I ta chwila upragniona, już my, a nie on i ona.


Sł. T. Mączyński