niedziela, 8 października 2017

Krzyż życia



Krzyż na ramiona wziąłem. Krok po kroku stąpałem. 
Ludzie patrzyli - słowom mym nie wierzyli. 
Pod krzyżem się uginałem, wiele razy upadałem 
- ale, zawsze powstawałem, gdy tylko sił nabierałem. 
Krzyż na barkach dźwigałem w samotności wśród ludzkości 
- aż, białogłowa podbiegła - dłonie mi ucałowała, 
chustę łzami zrosiła - na twarz mi położyła. 
- Jakże, mi jej gest serce uleczył 
- mimo, że lud dookoła to serce kaleczył. 
- Krzyż dźwigałem, podnosiłem się,
gdy upadałem ciałem - duchem trwałem. 
- Ludzie pluli na mnie i szydzili 
a wśród nich byli zacni i spolegliwi. 
Pluli i kamieniami rzucali - tacy, 
co to mamony nie szczędzą na tacy. 
- Koronę cierniową na głowę w pogardzie mi na skroniach osadzili 
- tacy byli nadgorliwi ci ludzie pozornie uczciwi. 
- Droga dłużyła się pod stopami 
- a ja szedłem między wami opluwany, 
poniżany i osamotniony. 
- Ale, ona do mnie podbiegała, czoło chustą łzami roszoną 
- wycierała, w oczy mi spoglądała, miłością otaczała. 
- Oprawcy się radowali, pod górę iść nakazali, 
cierpienie mi urozmaicali. 
Brakowało mi chwilami siły, dopadało mnie zwątpienie 
- ale cel był jeden - pokonać miłością upokorzenie. 
- Gdy, widzieli mnie podnoszącego się 
- moi oprawcy - pianę toczyli szubrawcy. 
A białogłowa pod stopy mi płatki kwiatów rzucała, 
aby, stopa za stopą idąc ulgę choć maleńką miała. 
- Podbiegali fałszywi przyjaciele, jakże w życiu ich wiele 
- prosili o przebaczenie wszystkiego złego 
- ale, co mi po nich - niech sami poczują, 
jak łzy pod koroną cierniową smakują. 
- Spoglądam na ciebie białogłowo sercem umiłowana 
- każda twoja łza wylana na chustę, 
którą mi twarz obmywając - ukojenie dawałaś 
- będzie w perły zmieniana aż do żywota wyczerpania. 
- Więc, popatrz mi w oczy i weź moje dłonie w swoje dłonie 
- miej odtąd w sercu ogień, który wiecznie miłością płonie. 
- A wy, patrzcie się na ludzi i dostrzegajcie tego, 
który może o nic nie woła - ale, to on wam
w ostatniej godzinie żywota waszego - pamięć przywoła. 
- Nie przejdźcie obok ciała, które milczy w pokorze 
a jego dusza ludzka o pomoc woła - Boże.



2017.04.02
Sł. T Mączyński