Już deszcz nie pada tak często, już chmurami i górami nie zachwycam się każdego poranka. Zmieniłem się z wielbiciela - w kochanka. Kwiaty już poprzekwitały, sad stoi, jak stał śliczny cały - tylko owoce jakby nabrzmiały. - Już czereśnie, a nawet jabłka można zrywać i napełniać nimi koszyki wiklinowe. W kobiałce zapełniło się od truskawek smakujących wspomnieniami - nami. Gdzież, te marzenia się podziały? - To, lato dojrzewającym owocom sprzyja - niczyja to wina. Chodziliśmy swoimi drogami i ścieżkami - aż dopadły nas swojskie uczucia, melancholia i jakieś oczarowania - jesteśmy nie do poznania. Kto, to wie, jakie przed nami zadania. Więc na ten dzień i wieczór uroczy - zmierzajmy ku tej jednej niezapomnianej nocy.
Sł. T. Mączyński
.png)